Dziś będzie refleksyjnie. Czas przecieka gdzieś między palcami, a my wciąż jesteśmy w drodze do pracy albo w drodze z pracy, pokonując z uporem maniaka gęste uliczne korki. Jakże radosny i wyczekany jest więc każdy weekend, czas wolny, gdy można wygrzać się pod kołdrą, zjeść bez pośpiechu śniadanie, wybrać się na jesienny spacer. Miejsce gdzie odzyskuję równowagę i spokój ducha jest wam zapewne dobrze znane z poprzednich postów i zdjęć, wracam do niego o każdej porze roku i zawsze cieszy. Dla okrasy nadmorskich krajobrazów moja córka, z rozwianymi włosami i zawadiackim uśmiechem. W ten o to sposób regeneruję swoje akumulatory, niewyrafinowanie ale skutecznie:-), bo oprócz błękitnego nieba i mojej rodziny nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.
sobota, 12 listopada 2011
czwartek, 10 listopada 2011
W dniu 4 urodzin
Urodziny mojej pierworodnej odbyły się minionego weekendu, dokładnie 6 listopada. Było kolorowo, słodko i wesoło, czyli tak jak na kinder party przystało. W drugim pokoju odbywała się impreza dla dorosłych.Tort i wypieki oraz wszelkie słodkości przygotowałam z należytą starannością, pokój został przyozdobiony zgodnie z gustem małej solenizantki, prezenty jak zwykle trafione i wymarzone-dziękujemy. Do kompletu dziecięcej ekipy zabrakło Amelkowej koleżanki Nellki-brukselki ale mimo to impreza należała do udanych. W poniedziałek Amelka świętowała w przedszkolu a teraz z niecierpliwością czeka na następne i tak zapewne będzie do trzydziestki he, he bo potem to już leci z górki no nie...?
Urodzinowe łakocie
W oczekiwaniu na gości
urodzinowe 100 lat
poniedziałek, 31 października 2011
Muchomorek
Muchomorek- tak jak w naturze nie nadaje się do spożycia a jego degustacja grozi rychłą śmiercią, tak jego wygląd zawsze budził mój zachwyt. Czerwony w białe kropki, wystający zza mchu, dumnie stojący na jednej nodze. Tak o to motyw owego grzyba wesoło wkomponował się w czerwienie mojej kuchni i tylko fartuszka z muchomorkiem brak.
niedziela, 30 października 2011
Jesienne klimaty na balkonie
Wrzosy, które uroczo zdobiły mój balkon wsadziłam w ogródkową ziemię tuż opodal lawendy i goździków a na balkonie po letnich porządkach pozostały pustki owiane jesienny wiatrem. Jeśli chodzi o jesienne dodatki i aranżacje, staram się wykorzystać do dekoracji wszystko to, co ofiarowuje nam natura, gdyż na okoliczność jesieni szkoda mi nadwyrężać budżet domowy nowymi sklepowymi gadżetami. Przecież święta Bożego Narodzenia są już tuż, tuż... Zrobiłam więc o własnych siłach i odrobiny fantazji soczyście pomarańczowy wianek, świecznik przyozdobiłam liśćmi a w środek tak dla odmiany ułożyłam kasztany. Nie mogło również zabraknąć dyni, która jak widać wszem i wobec króluje we wszelkich jesiennych aranżacjach. Dynia wybrana została przez moją córkę całkiem do dyni niepodobna ale przecież liczą się chęci:-). Miały być też serca utkane z drucika i jarzębiny ale drucik zapadł się pod ziemię i znalazł po fakcie, gdy wena twórcza minęła. A tak na marginesie to ja jesieni nie lubię, kojarzy mi się ona głównie z przemijaniem, nostalgią i smutkiem. Powiem wam jeszcze, wiosna i lato mógłby trwać dla mnie bez końca.
niedziela, 23 października 2011
Hand made twórczości mojej czteroletniej córki
Amelcia uwielbia tworzyć, a malowanie, wycinanie i układanie towarzyszy jej niemalże każdego dnia. W przedszkolu realizuje swoją ekspansję twórczą, biorąc czynny udział we wszystkich zadaniach organizowanych przez Panie przedszkolanki. W domu natomiast albo pomaga mi w gotowaniu, pieczeniu albo tworzy coś przy pomocy ciastoliny, farb lub kredek i bloku rysunkowego ale to wszystko już było. Wielokrotnie oglądałam zabawki, które dzieci mogą same wykonać i stworzyć swoje własne hand made. Wypatrzone przeze mnie w okazyjnej cenie trafiły więc w ręce małej właścicielki a efekty jej pracy twórczej zaprezentuję wam na zdjęciach poniżej. Powstały: drewniany domek, pomalowany farbami szybkoschnącymi i przyozdobiony załączonymi do niego aplikacjami, torebka My Little Pony, którą Ami pomalowała zmywalnymi mazakami oraz rysunki przytargane w czasie minionych dwóch tygodni z przedszkola- wszystkie dla mamy:-).
niedziela, 16 października 2011
Nowości z pokoiku mojej córki
Od jakiegoś czasu natrętnie poszukiwałam drewnianych, kuchennych akcesoriów do zabawy w gotowanie dla mojej prawie czteroletniej córki. Z nutką ekscytacji patrzyłam na zabawki Kidkraft, Wonder Toy czy Voila, ale ich ceny internetowe zwykle zbijały mnie z nóg. Ku mojej radosze oraz przede wszystkim ku radosze mojego dziecka, otworzyli u nas w mieście TK MAXX. Na dzień otwarcia wszystkie ceny zabawek poszły w dół o 60% i tym sposobem do koszyka z zakupami powędrowała taca drewnianych przekąsek, patera z ciasteczkami i 2 śniadanie oraz podkładki pod kubeczki dosłownie za bezcen. Drewniane zabawki wyglądają bardzo realistycznie i apetycznie a moja córka jest wniebowzięta serwujące owe frykasy swoim lalkom. Do pokoju mojej prawie czterolatki, kupiłam również zegar, który skrupulatnie odmierza czas gotowania oraz miarkę wzrostu od F&F Kids. Wygrzebałam również wśród wyprzedaży sklepowych Nana Nanu drewnianą budkę dla ptaszków, która chwilowo służy jako szafa na ubranka dla lalek. W ramach konkluzji- jestem łowczynią okazji i bez wątpienia miłośniczką zabawek i gadżetów dla milusińskich.
P.S. Zdjęcia nie oddają uroku nowych nabytków, gdyż robione są w ciepłym świetle bijącym zza piaskowych zasłoniętych rolet okiennych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

