Niestety już są za nami wspaniałe, cudowne 2 tygodnie urlopu naszej czwórki. Góry z dziećmi i do tego latem to według mnie bardzo odważny wybór, mając na uwadze dźwiganie ze sobą mniej (prowiant, ciepła i przeciwdeszczowa odzież, wózek) czy bardziej słodkiego ciężaru (dzieci) ale dziś podsumowując plusy i minusy naszej wyprawy, pozostają tylko te dobre strony. Na początek malownicza Słowacja, która ujęła mnie z całego wypoczynku najbardziej. Kameralna atmosfera tego miejsca oraz zachwycające widoki ścięły mnie z nóg i żałujemy, że nie mogliśmy zostać tam dłużej. Strebske Pleso położone niemal 1400 m n p m w towarzystwie Tatr Wysokich i cudownego jeziora otoczonego ukwieconymi łąkami i lasami, to widok jak z najpiękniejszej bajki. Możliwy jest dojazd kolejką elektryczną lub autem, wygodne drogi bez korków, szlaki dostosowane do rodzinnych spacerów, niewielu turystów, spokój i cisza, urocze pensjonaty i hotele, to bez wątpienia plusy tego miejsca. W drodze powrotnej podziwialiśmy słowackie Łomnice a pejzaż górski malujący się wieczorem na horyzoncie wręcz zapierał dech w piersiach. Poprad to malutkie miasteczko gdzie byliśmy przejazdem na obiado-kolacji. Żałuję, że nie zdążyliśmy obejrzeć wodospadów, jaskiń i przejechać się kolejką górską. Zaznaczę, że nie jestem entuzjastką gór więc te ochy i achy z mojej strony to zupełnie coś nowego.
wtorek, 5 sierpnia 2014
sobota, 17 maja 2014
Gym is my new boyfriend
Moją nieobecność w świecie blogowym tłumaczę tym, iż każdą wolną chwilę poświęcam na fitness. Do zajęć grupowych dołączyłam zajęcia na bieżni i rowerze. Wizualnie moje ciało przybrało na masie mięśniowej i gdy waga nie co poszła do góry, nie ważę się żeby się nie zrazić a pomiarów obwodu ciała dokonam 1 dnia lata, taki mam plan. Różnice, które na foto są mało widoczne to: ładnie zarysowują się mięśnie skośne brzucha, wypracowałam mięśnie wewnętrzne ud, pośladki uniosły się do góry i są jędrne, ładniej wyglądają plecy, jedyny minus to miseczka i obwód piersi zmniejszyły się o jeden rozmiar. Odżywiam się zdrowo, jem często i nie korzystam z żadnych diet. Czuję się świetnie, od dawien dawna nie miałam takiego ,,powera'', pełna pozytywnej energii, naładowana poprzez instruktorów fitness i moje fitnessowe koleżanki czuję się świetnie. Polecam wszystkim zmęczonym codziennymi obowiązkami oraz tym którzy z jakiś powodów nie czują się dobrze w swoim ciele. Do boju!
3 i 4 miesiąc zmagań
P.S. Dla pytających o ćwiczenia, nie jestem ekspertem, wykonuję głównie ćwiczenia na brzuch, uda i pośladki oraz taniec dobrane przez instruktorów fitness. Teraz w planach mam urozmaicić je zajęciami power pump. Uczęszczam na zajęcia dla średnio-zaawansowanych i zaawansowanych 4 razy w tygodniu po 60 minut plus po nich 15 minut bieżnia lub rower 3 minuty power i 3 minuty spokojnie i tak naprzemiennie. Fit forma to zajęcia z obciążeniem, dużo ćwiczeń wykonujemy dźwigając ciężarki lub własne ciało, wykonujemy pompki, ćwiczymy w pozycji deseczka itp. ABT to zajęcia na brzuch, uda i pośladki poprzedzone intensywną rozgrzewką, głównie opierające się na przysiadach i wymachach nóg, wykorzystujemy również piłki, ciężarki, jeżyki, gumy. Chodzę również na dance, streching w ramach rozluźnienia zbyt spiętych mięśni, bywałam na bokwie, zumbie i body shape ale te zajęcia mi nie odpowiadały.
a to coś dla początkujących i osób ograniczonych czasowo jak ja dziś (mąż w delegacji), mała 40 minutowa próbka tego, co lubię w ramach rozgrzewki
a potem tyłek, uda, pośladki
https://www.youtube.com/watch?v=-FFBmsPcYdg
powodzenia
środa, 19 marca 2014
W stylu Fit Forma
Witajcie, rzadko tu zaglądam gdyż mój harmonogram dnia jest tak napięty, że ledwo wyrabiam na zakrętach. Forma fit bloga zapewne nie znajdzie tu zbyt dużego grona zainteresowanych a to obecnie treść mojego życia i bycia więc moje wnętrzarskie pisanie dawkuję w porcjach jak widać poniżej. Zamiast nowego wazonika do naszego m, wolę 5 pak skarpetek sportowych he, he. Zapał z dnia na dzień do pokonywania trudności i słabości rośnie a to co jeszcze niedawno było dla mnie mega wysiłkiem, dziś jest tylko rozgrzewką. Na super efekty moich fitness-owych zmagań trzeba będzie jeszcze poczekać do lata ale już teraz jestem bardzo zadowolona z efektów. Waga 3 kg mniej, 2 cm mniej w biuście i 4 pod biustem (co akurat mnie nie cieszy), 2 cm mniej w udzie, 3 cm mniej w pasie, 2 cm mniej w biodrach. Odzyskuję figurę i formę nastolatki a do tego po wysiłku ulubione plotki w saunie z koleżankami i coś co sprawia mi ogromną przyjemność- nauka tańca. Co najważniejsze znów mogę poczuć się nie tylko mamą i żoną ale kobietą. Taki czas tylko dla mnie był mi bardzo potrzebny, kawałek wolnej przestrzeni. Z nutką wstydu prezentuję wam moje efekty Fit Formy, ABT i zajęć dance i do następnego dziewczyny kiedyś tam...
P.S. Może polecicie jakiś fajny, niespłaszczający biustu biustonosz/top sportowy?
Jakość fotek jest marna z powodu braku odpowiedniego światła, za oknem jest szaro i buro.
I tu ze spaceru z nad morza- na sportowo
Nie jestem zwolenniczką eterycznej budowy ciała, zależy mi na jędrnej i umięśnionej pupie, to samo tyczy się ud oraz wąskiej talii. Podobają mi się sylwetki ładnie umięśnione i wyrzeźbione a nie wysmuklone jak na zdjęciu spodni poniżej.
I kilka moich ulubionych sportowych szmatek, w których jestem posiadaniu
czwartek, 13 lutego 2014
Moja nowa/stara pasja
Dziś napiszę wam o mojej nowej/starej pasji. Zawsze należałam do osób wysportowanych, szczupłych. Jako nastolatka i studentka podejmowałam wszelkie dostępne mi rodzaje aktywności fizycznej: jazda na rowerze, bieganie na długie dystanse, pływanie, gra w siatkówkę, były też: aerobik, joga, czy koszykówka. Podobno mojej drugiej połowie ,,wpadłam w oko'' w czasie zajęć wf-u, odbywających się na szkolnej sali gimnastycznej. Z czasem gdy pojawiły się dzieci dyscypliny te zastąpiłam joggingiem z wózkiem po osiedlowych uliczkach, dźwiganiem ,,szefa'' na rękach, skłonami do porozrzucanych po kilkadziesiąt razy dziennie zabawek, biegiem slalomem po naszych 4 kątach z odkurzaczem w dłoniach, wspinaniem się za małą małpką czyt. Amelką czy Malwinką po drabinkach na placu zabaw. Były okresy gdy chodziłyśmy z koleżankami (też będącymi mamami i żonami) na osiedlowy fitness czy wyginałam ciało w 4 kątach naszego mieszkania do wirtualnej instruktorki fitness a nawet próby nauki tańca przy grze Dance Central 2. Zawsze jednak gdy dochodziłam do formy i ulubionej wagi, zapał się kończył i znów wracałam do dawnych nawyków żywieniowych i stylu życia mamuśki na etacie. Od niedawna postanowiłam zmiany wprowadzić na stałe i sprawia mi to ogromną radość. Ulubiony batonik czekoladowy zastępuję tym w stylu musli, zamiast bułki z nutellą, wcinam płatki owsiane z owocami i jogurtem, pijam duże ilości wody mineralnej, rucola stanowi mój ulubiony dodatek do gotowanych dań z ryby czy drobiu. W domu ćwiczyłam z P. Ewą Chodakowską, jednakże jej styl bycia oraz osobowość kompletnie mi nie odpowiadały. Mąż postanowił zachęcić mnie do klubu, do którego sam uczęszcza i w tym celu sprezentował mi karnet oraz nowy wypasiony strój. Obecnie chodzę więc na zajęcia do klubu Calypso (filmik).
Moje ulubione zajęcia to ABT z P. Anią Domaradzką. Kobieta jest wulkanem energii, wspaniale zagrzewa do walki ze swoimi słabościami a po zajęciach u niej jestem pozytywnie zmęczona i szczęśliwa. Uczęszczam również na zajęcia fit forma z P. Robertem Jażdżewskim oraz uczę się dance. Trzymajcie za mnie kciuki by obecny styl bycia stał się moim nieodzownym elementem życia a nie tylko chwilowym zrywem. Czuje się fit i w końcu mam troszkę czasu tylko dla siebie i na ploteczki w saunie z nowo poznanymi koleżankami.
Mój strój, który dostałam od męża w prezencie urodzinowym. Fajny no nie?
Ja z kolei wolę uBrania nie co mniej popularne ale bardziej przystępne cenowo. Lubię odzież sportową marki Martes, która produkuje dla sklepu Hi Tech. Posiadam z tej serii koszulki z formułą oddychającą i jestem z nich bardzo zadowolona. Buty Pumy do fitnessu, w których byłam posiadaniu, zastąpiłam nowymi i wcale nie do fitnessu. Dla mnie ważne jest by przylegały ściśle do stopy, nie miały ściętej pięty, a podeszwa nie ślizgała się po podłodze w czasie zajęć wymagających utrzymania równowagi. Myślę, że to sprawa indywidualna każdej osoby i nie trzeba wcale sugerować się tym co polecają sprzedawcy.
Zamieniłam takie
Wam jak i sobie życzę siły i motywacji do pokonywania własnych słabości, nie na pokaz czy dla kogoś tylko dla samej siebie- ciao.
Zamieniłam takie
na takie w kolorze czarnym
wtorek, 21 stycznia 2014
Moje małe wnętrzarskie marzenia na 2014 rok
Wizualizacja swoich marzeń to świetna sprawa, motywuje do działania i pokazuje nam co udało nam się zrealizować. Odpędza złe myśli typu nie uda mi się, to jest niemożliwe. Przeglądając posty mojego bloga, oniemiała ze zdziwienia gdyż większość postanowień, planów udało mi się zrealizować. Nie wszystkie na raz ale powoli, małymi kroczkami dochodziłam do celu. Moje m zmieniło się nie do poznania, a co najważniejsze mam swoją upragnioną sypialnię, salon z aneksem kuchennym, meble Hemnes, biel przeplataną szarością, beżem, granatem i czernią. Pokój moich dzieci także się zmienił. Gust bywa zmienny, ewaluuje na przestrzeni miesięcy, więc nie wszystko jest tak jak widziałaby to dziś ale zachowując neutralną kolorystykę mojego mieszkania, mam możliwość wprowadzania w nim moich nowych wariacji.
W przedpokoju widziałabym tę lampę, chciałabym również pomalować na biało drzwi oraz futryny.
Kupiłam również dywan w paski, który za jakiś czas może uda mi się wam zaprezentować.
W salonie widziałabym rozkładany kwadratowy lub owalny stół, jednak żaden jeszcze nie wpadł mi w oko. Do zakupionych czarnych ram Ribba chciałabym wywołać plenerowe zdjęcia z nad morza w formacie 50/40 cm.
Aneks kuchenny wzbogaciłabym o nowy czajnik elektryczny, bezprzewodowy.
W sypialni chcielibyśmy zrobić drzwi suwane i nie co ją powiększyć na koszt przedpokoju, moim celem od jakiegoś czas jest również półka na książki. Wciąż nie mogę się zdecydować czy nad łóżkiem powiesić półkę a na niej zdjęcia rodzinne, czy zagłówek?
Tę półkę powiesiłabym koło komody w sypialni
Tę koło zabudowy komina jako domknięcie całości a w niej tekstylne pojemniki na przydasie
Na łóżkiem sypialnianym półka a na niej ramki ze zdjęciami
Celem tego roku jest łazienka. W planach mamy pomalowanie sufitu na szary kolor, położenie podłogi, musimy wymienić silikony, odkamienic lub kupić nowe baterie, komplet łazienkowy, nowe ręczniki i może uda nam się również zmienić obudowę wanny.
Mglista zima- kolor sufitu
podłoga
ręcznik
A moja córa Amelia marzy o łóżku piętrowym
I nawet jeśli się nie spełnią lub spełnią tylko w jakimś procencie, warto marzyc, planować, aranżować i wyobrażać sobie, że to czego pragniemy stanie się faktem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































